Klient serwisu nie może odejść bez pomocy

Czy pamięta Pani pierwszy dzień swojej pracy?

– Pierwszego dnia nie pamiętam, ale pierwszy kontakt z firmą tak i miało to miejsce podczas mojego oczekiwania na rozmowę rekrutacyjną. Byłam świadkiem rozmowy doradcy serwisowego z klientem chyba zza wschodniej granicy, który słabo mówił po polsku, ale potrzebował pilnie pomocy. Awaria samochodu nie pozwalała mu dalej jechać. Ta sytuacja była dla mnie bodźcem. Wtedy już wiedziałam, że żaden klient nie może zostać sam ze swoim problemem, a serwis musi stanąć na wysokości zadania.

Serwis obsługuje całą Grupę Volvo, samochody ciężarowe, również autobusy. Choć tych ostatnich jest mniej, czy zdarzyły się, odkąd Pani tu pracuje, jakieś wyjątkowe sytuacje?

– Latem zeszłego roku zajechał do nas autokar pełen niemieckich turystów emerytów. Awaria nie pozwoliła im jechać dalej. W takich sytuacjach mechanicy w pierwszej kolejności zajmują się takim pojazdem. Całą wycieczkę zaprosiliśmy do naszej kantyny na kawę, a mechanicy z serwisu zajęli się autobusem. Na szczęście przyczyną przymusowego postoju okazała się usterka związana z ogumieniem, którą  w miarę szybko udało się naprawić i Niemcy mogli wyruszyć w dalszą drogę. To bardzo rzadkie sytuacje, bowiem Volvo przykłada wielką wagę do obsługi okresowej, szczególnie w autobusach.

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...