Drodzy Czytelnicy

Dwie sprawy przewijają się w sposób zauważalny przez łamy tego wydania „PT”, chyba podobnie jak w rozmowach ludzi z branży – przyszłość ekonomiczna polskiego transportu oraz starania producentów ciężarówek o podniesienie poziomu jakości pracy kierowców.

Wprawdzie same tzw. ryczałty noclegowe nie są i pewnie długo nie będą rozwiązane, czego zresztą mogliśmy się spodziewać, ale ważniejszy jest wpływ sytuacji poza granicami kraju na warunki wykonywania transportu. Ograniczenia w przewozach na wschód, ale i narastająca presja w krajach zachodniej Europy na pozbawienie polskiego transportu atutu niskiej ceny mogą zaburzyć sytuację w tej branży. Zwolnione z kierunku wschodniego samochody pojawiają się na Zachodzie, a tam mają czyhać kontrole nielegalnego wypoczynku w kabinach. Do tego dochodzi kulejąca gospodarka w Unii (może poza Niemcami)… Trzeba trzymać kciuki za tradycyjne żniwa transportowe jesienią, oby przy znośnych cenach paliwa.

A dlaczego właściwie to producenci samochodów organizują tak liczne konkursy ecodrivingu? To, że z powodów reklamowych, to jasne. Niejako przy okazji, demonstrując możliwości oszczędnej jazdy swoimi pojazdami, pokazują całej branży, jak ważny jest czynnik ludzki, bo tym samym nowoczesnym ciągnikiem jeden jedzie ze średnią 30 litrów, a inny 28… Popieramy konkursy właśnie dlatego, że pokazują, jak ważne jest mądre kierowanie 40-tonowca.

A skoro o kosztach i pieniądzach mowa, na uwagę zasługują pomysły lekkich modyfikacji samochodów służących do dystrybucji, tak by miały lepszą aerodynamikę i pozwalały na tańszą jazdę. Dotąd producenci koncentrowali się na ciężkich zestawach, teraz powoli interesują się także 12-tonówkami. I bardzo dobrze.

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...