Świat bez ciężarówek nie istnieje!

Kryzys „płacowo-noclegowy” uwypuklił dawne, uśpione problemy transportu. Mamy za dużo ciężarówek, dawno utraciliśmy argumenty, które pomagały w początkach rozwoju: niższe płace, tanie paliwo, zgoda na stanie na granicach, tanie winiety itd. Gdyby udało się jakoś przebrnąć przez MiLoG, wróci pytanie – czym naprawdę może konkurować polski przewoźnik z europejskim?

– Od dłuższego czasu mamy podobne warunki i koszty pracy jak przewoźnicy zachodni, lecz dalej jesteśmy konkurencyjni. Ilość ciężarówek warunkowana jest ilością pracy wykonywanej przez polskich przedsiębiorców i ich kierowców. Jesteśmy punktualni, rzetelni, jeździmy w dzień i w nocy. Potrafimy dostosować się do terminów dostaw, nierzadko w soboty lub poniedziałki, do trudnych tras, co wiąże się z niedogodnościami dla naszych kierowców. Nie ograniczają się oni wyłącznie do prowadzenia pojazdów, aktywnie uczestniczą przy załadunku i rozładunku, mają dodatkowe uprawnienia, np. ADR, uprawnienia na wózki widłowe. Mamy najnowocześniejsze i często specjalistyczne środki transportu. Potrafimy wykorzystać nisze i dostosować się do bardzo dużych wymagań klientów. Poprzez sprawną organizację, zminimalizowanie pustych przebiegów obniżyliśmy koszty i pozytywnie wpływamy na środowisko naturalne. Już nie tylko cena jest naszym atutem. Myślę, że jest jeszcze miejscenawiększy udział polskiego transportu w Europie, o ile nie będą stosowane nieuczciwe praktyki ze strony członków „starej Unii”.

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...