Drodzy Czytelnicy

Czy ważniejsze jest to, że Polacy kupili rekordową ilość nowych ciężarówek czy to, że przez niemieckie przepisy, i inne przeszkody, może być trudniej o dobre frachty dla tych pojazdów?

Być może trzeba ufać w znajomość rynku, jaką cechują się przewoźnicy kupujący samochody. Potężny skok zakupowy może świadczyć o poprawiających się nastrojach, ale one, moim skromnym zdaniem, mogły być wywołane przez ceny ropy. To, że oswoiliśmy się z Euro-6 widać jak na dłoni. Choć, jak dowiecie się z lektury artykułu o silnikach Cumminsa, może nie powinniśmy tak pochopnie odtrąbiać zakończenia problemu norm Euro? Przecież, w pewnych warunkach, ostatnie wymogi zaostrzonej normy mogą przyprawić niektórych użytkowników ciężarówek o kłopoty, gdy OBD zacznie rosnąć…

Mimo wszystko jednak większym problemem jest nacisk sąsiadów. Nie mamy na to dużego wpływu, chyba że zechcemy się indywidualnie procesować z Niemcami i pójdziemy na przetrzymanie Rosjan. Czy nas na to stać?

Na pewno stać nas, okazało się, by mieć w Polsce przynajmniej jedną porządną firmę naczepową. Tempo, w jakim rozwija się Wielton cieszy, bo po zakupach we Francji i we Włoszech firma z Wielunia zafundowała sobie Centrum Badwaczo-Rozwojowe, który pomoże w konstruowaniu lepszych pojazdów.

Niemal każda firma transportowa ma jakiś samochód dostawczy przydający się w codziennej pracy. M.in. dlatego uczestniczymy w corocznym teście na „Samochód Dostawczy Roku”, pomagającym wyrobić sobie opinię o zaletach poszczególnych marek. Bywa, że zalety trudno wprost porównać, bo np. auto wyraźnie lepsze jest też droższe. Takiej kalkulacji nikt za nikogo nie wykona, ale dane wyjściowe trzeba mieć.

Zapraszam do lektury interesujących i informacyjnych tekstów w tym wydaniu „Polskiego Trakera”.

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...