To był najtrudniejszy Dakar

„Polski Traker”, jak zwykle, kibicował załogom ciężarówek. Wrażeniami z tegorocznej imprezy podzielił się z nami kierowca Grzegorz Baran, który jechał z numerem 540.

Na odcinkach wiele się działo. Mieliśmy kilka awarii technicznych, które były nie do przewidzenia. Nowe sprzęgło, które założyliśmy tuż przed rajdem, wytrzymało jeden odcinek specjalny i uległo uszkodzeniu. Amortyzatory, które na ten rajd były przygotowane specjalnie dla mnie, wybuchały.

Nie działo się to na uszczelnieniach, ale pękały obudowy, rozrywało je. Dopóki działały, jechało się na nich i było wspaniale. Jeszcze nie wiemy, dlaczego tak się działo. No i, oczywiście, wystąpiło tradycyjne uszkodzenie, dwa ostatnie etapy jechałem bez hamulców.

Ciężko się jedzie w górach, po wydmach, kiedy hamuje tylko przednie lewe koło. Nikt nie wie, dlaczego tak się stało w tym samochodzie. Podłączony komputer pokazywał, że nie ma żadnych awarii. Było trochę takich trudności technicznych. 

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...