Nie tylko BRD

Wzorem ubiegłych lat z początkiem września w Tęgoborzu z przedstawicielami władz spotkali się przewoźnicy, by porozmawiać o najbardziej palących problemach, z którymi borykają się na co dzień.

Jak na wstępie zaznaczył Tadeusz Wilk, polscy przewoźnicy, mimo że już przestali być nazywani tygrysem Europy, nadal wykonują ok. 25% wszystkich zleceń na Starym Kontynencie. Jednak, niestety, w transporcie, podobnie zresztą jak i w sporcie obowiązuje zasada „bić mistrza” i dlatego wiele krajów z tzw. Starej Unii postanowiło uprzykrzyć życie polskim przedsiębiorcom, stosując typowy protekcjonizm chroniący rodzimych przewoźników. Pojawiły się więc stawki minimalne oraz obostrzenia dotyczące noclegów w kabinie. Polakom pozostały jedynie akcje protestacyjne, które organizowano zarówno w Polsce, jak i w Brukseli, gdzie każdorazowo zbierało się kilkadziesiąt osób z firm i zrzeszeń z: Polski, Rumunii, Węgier, Litwy, Łotwy, Estonii, Słowacji, Czech, Bułgarii, Hiszpanii, Portugalii oraz Ukrainy i Turcji, które głośno mówiły o tym, że niemieckie i francuskie regulacje będą oznaczały wykluczenie ich z tych rynków.

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...