Rosja bez instrukcji…

Po zawarciu 1 kwietnia br. porozumienia z Rosją wydawało się, że wymiana zezwoleń i wykonywanie przewozów towarowych między naszymi krajami przynajmniej na jakiś czas się uspokoi i unormuje. Okazuje się, że jednak nie.

Co prawda w ramach porozumienia strona polska zaakceptowała zmniejszenie puli zezwoleń, bo wcześniej kontyngent obejmował 205 tys. zezwoleń ogólnych i 45 tys. zezwoleń do krajów trzecich, a na ten rok uzgodniono 150 i 40 tys., ale ponieważ wymiana handlowa między naszymi krajami malała, można to było zrozumieć.

Jak wiemy, wiele zachodnich firm uruchomiło w Polsce magazyny, montownie, zakłady konfekcjonowania itd., które dostarczają na rynek polski i na eksport duże ilości towarów. Konsekwencją nowej organizacji produkcji jest to, że fizycznie towar wyjeżdża zza bram polskich zakładów, ale opatrzony bywa dokumentacją czy fakturami z centrali firmy w innym kraju. To daje niekiedy pretekst, by celnicy lub inne służby kontrolne w Rosji kwestionowały tzw. kraj pochodzenia towaru. W skomplikowanej, globalnej gospodarce czasem niełatwo ustalić, co kryje się za pojęciem „kraj pochodzenia”.

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...