Spółdzielnia Pracy Transportowo-Spedycyjna – Wrocław

Początki nie były łatwe, bo w ówczesnym ustroju, wprawdzie spółdzielnie miały „zielone światło”, ale każdy samochód załatwiało się przez Centralną Radę Spółdzielczości w Warszawie…

W najlepszych dla spółdzielni czasach flota liczyła ponad 250 samochodów, ale wskutek reform ówczesnego wicepremiera i ministra finansów, Leszka Balcerowicza i pojawienia się dodatkowych kosztów oraz opłat musieli mocno zredukować tabor. By nie podzielić losów innych dużych firm, które wówczas padły, SPTS rozpoczął dodatkowo organizować na swym terenie (przeszło 4 ha utwardzonej powierzchni) giełdę samochodową. Początkowo rzeczywiście te dodatkowe dochody zasilały w znacznym stopniu budżet spółdzielni, lecz gdy rynek używanymi samochodami już się nasycił, siłą rzeczy frekwencja, a co się z tym wiąże i zyski na tej działalności drastycznie spadły.

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...