Jan „Roman” Kazanecki – Epo-Trans, Tychy

Pan „Roman” wyznaje zasadę, że zanim się wyruszy w drogę, najlepiej jest wszystko wcześniej samemu sprawdzić i dopilnować, by potem nie być narażonym na niemiłe niespodzianki.

 

I dotyczy to zarówno tzw. obsługi codziennej zestawu na parkingu, jak i uczestnictwa przy załadunkach. Zanim więc po nocy wyjedzie na drogę dokładnie sprawdza, czy aby wszystko z samochodem i naczepą jest w porządku. I nie chodzi tu tylko o fakt, czy ktoś go w czasie snu nie okradł z ładunku, paliwa, „zapasu”, nie rozciął plandeki, ale i o stwierdzenie, czy nie padł ofiarą żartownisia, który poluzował mu śruby czy rozczepił naczepę. Sam nie rozumie tego swoistego poczucia humoru, które potem może mieć katastrofalne skutki na drodze, ale, jak twierdzi, tym bardziej musi sam wszystko dokładnie skontrolować. Podobnie postępuje, gdy ładują mu towar. Gdy tylko pozwalają na to wewnętrzne przepisy firmy zawsze towarzyszy ładującym i jeśli zachodzi taka konieczność, to udziela im wskazówek, jak chce mieć rozłożony ładunek. Potem sam wszystko dokładnie spina i dopiero wówczas wie, że w czasie jazdy towarem nie dostanie „po głowie”.

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...