Bogdan Bielecki – ZTE Radom

Jak sam wspomina, o wyborze zawodu zaważył przede wszystkim jego niespokojny charakter. Zawsze był ciekawy świata, chciał poznawać nowe miejsca i ludzi, słowem – trudno mu było usiedzieć na miejscu.                                                      

Pan Bogdan po raz pierwszy wybrał się do Włoch Liazem z tłokami samochodowymi. Nie tyle bał się wówczas spraw związanych z „papierami” czy odnalezieniem adresu, co samej jazdy autostradą, bo u nas nikt tego nie uczył… Z wiadomych zresztą powodów… Starał się mieć jednak oczy dookoła głowy, obserwował, jak radzą sobie na drodze inni, na czym polega wyprzedzanie, który pas wybrać, by jechać nim optymalnie i stosunkowo szybko odnalazł się w nowej rzeczywistości. Dlatego następne kursy, które wiodły m.in. do Francji i Włoch, nie były już tak stresujące, bo drogi na Zachodzie były i de facto do dziś są porównywalne. Z czasem zaczął zapuszczać się i na Wyspy Brytyjskie, i na… Ukrainę. Miał więc swoisty przegląd zarówno infrastruktury drogowej, jak i kultury panującej na drogach w państwach, przez które przejeżdżał.

Wróć
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej...